o mnie… dlaczego AXA

Na  jednym z portali internetowych zacytowałam definicję życia, jako fachu, który być może jest  najtrudniejszym fachem z wszystkich fachów. Co musiało się wydarzyć, żeby dojść do  takiego wniosku?

Kolejny zakręt w życiu…

Od strony zawodowej imałam się różnych fachów, ostatni był misją pełnioną wśród ludzi dla ludzi.

I nagle:  zachwianie wiary w szefów, bądź co bądź na stanowiskach, z wymaganym wysokim wykształceniem i  -  wydawałoby się  – odpowiednim  poziomem kultury i szacunku dla innych.  Niestety, nie…  Zawiodłam się, bo światem zaczęły rządzić liczby,  a właściwie pod ich przykrywką ludzie,  dla których liczby są świętością, dobrem samym w sobie,  drogą do kariery.  Przestało mnie bawić i robić na mnie wrażenie ulubione powiedzonko niektórych, że życie jest brutalne. W odniesieniu do nich, to było jedynie wytłumaczenie własnej brutalności, okazania  braku szacunku, odzierania człowieka z godności.  Z żenadą słuchałam zaprzeczeń  wypowiadania  słów, które jednak wcześniej  padały.  Ocierając się o  nieprawdę, czy niedopowiedzenie prawdy, straciłam w końcu zaufanie do nich.

Mogę się zgodzić, że życie jest brutalne, ale tylko w połączeniu z nieprzewidzianymi zdarzeniami dotyczącymi naszego zdrowia lub życia sensu stricto.  I aby nas uchronić od skutków przykrych wydarzeń, ubezpieczajmy się.

Dzisiaj wiem, że jeśli Klient  zainteresuje się  naszą działalnością,  to dlatego, że sam jest przekonany do słuszności istnienia ubezpieczeń i  konieczności inwestowania w przyszłość. Dzisiaj wiem, że to, co oferuję Klientowi, jest dobre, a Klient sam podejmuje decyzję po głębokim przemyśleniu wszystkich za i przeciw.  I jest to wyłącznie Jego decyzja, ja co najwyżej mogę wyjaśnić działanie, wskazać istotne szczegóły, zwrócić uwagę  na  zalecenia.

I będę w tym prawdomówna i szczera, bo tylko tak można zyskać zaufanie.