smutne historie…

jedną ze smutnych historii opisałam już na stronie OFE. Innych smutnych historii, i to nie mało, dostarcza nam życie.

Znam co najmniej kilka takich przypadków, kiedy młodzi ludzie wyjeżdżający za granicę do pracy, już nie wracają do kraju. Poprawię się: nie wracają do kraju żywi. I tylko ich najbliżsi wiedzą, jaki jest koszt sprowadzenia bliskiej osoby do kraju. Wprawdzie w takich momentach pieniądze nie są najważniejsze, ale są ważne.

Różnie to się odbywa. W przypadku, który znam, kiedy to młody, niespełna trzydziestoletni mężczyzna stracił życie na obczyźnie, cała rodzina bliższa i dalsza składała się po kilka tysięcy złotych. W innych przypadkach tragicznie skończyły się wyprawy wakacyjne: Pan, który zażywał gorącego równikowego słońca i nieznajomość miejscowych obyczajów pozbawiła go życia; Pani, której nie było dane poznać karaibskiej wyspy, bo nazajutrz po przylocie zginęła w wypadku samochodowym; młodzi odbywający podróż poślubną po egzotycznym kraju i pechowo spotkali agresywnych tubylców …

Przykładów można mnożyć, bo każdy z nas o czymś tragicznym słyszał. Ubezpieczenie na życie działa na całym świecie. Dlatego chyba jest sensowne częściowe zabezpieczenie tych, którzy nie tylko tracą bliskich, ale zostają z problemami finansowymi.